Współuzależnienie rozwija się powoli i najczęściej z dobrych intencji. Bliski chce pomóc, więc kryje, tłumaczy, spłaca długi, dzwoni do pracy z wymówką, wylewa alkohol, kontroluje. Efekt jest odwrotny do zamierzonego: osoba uzależniona nie ponosi konsekwencji, a bliski traci własne życie, zdrowie i kontakt ze swoimi potrzebami.
Przykład: żona od lat dzwoni do zakładu męża, tłumacząc jego nieobecność chorobą. Zna wszystkie jego kryjówki z butelkami i planuje cały tydzień pod kątem tego, w jakim stanie wróci. Sama nie ma już znajomych ani hobby, za to ma bezsenność, nadciśnienie i poczucie winy, kiedy pomyśli o sobie.
Ważne: współuzależnienie to nie wina i nie diagnoza wystawiana na złość rodzinie. Osoby bliskie mają prawo do własnej pomocy, niezależnie od tego, czy uzależniony podejmie leczenie, choć warto wiedzieć, jak namówić bliskiego na terapię. Warto szukać grup wsparcia takich jak Al-Anon oraz terapii dla członków rodzin w poradniach leczenia uzależnień i u terapeutów uzależnień. Dorosłym wychowanym w takim domu poświęcamy osobny tekst o DDA, dorosłych dzieciach alkoholików.
Spotykane też jako: koalkoholizm, współuzależniona