Syndrom oszusta nie jest zaburzeniem ani diagnozą, ale bardzo częstym doświadczeniem, zwłaszcza wśród osób ambitnych i dobrze wykształconych. Charakterystyczne jest to, że dowody sukcesu nie działają: awans zostaje wytłumaczony szczęściem, pochwała uprzejmością, a dobry wynik tym, że zadanie było akurat wyjątkowo łatwe.
Przykład: programistka po awansie na stanowisko lidera zespołu przygotowuje się do każdego spotkania po trzy godziny, bo boi się, że ktoś zada pytanie, na które nie odpowie, i wyjdzie na jaw, że nie powinna tam być. Formalnie ma najlepsze wyniki w dziale, ale w środku czeka na demaskację.
Ten wzorzec kosztuje: prowadzi do przepracowania, unikania wyzwań i wypalenia zawodowego. Pomaga zapisywanie faktów o własnych osiągnięciach, mówienie o tym głośno, bo bardzo wiele osób ma tak samo, oraz praca nad wewnętrznym krytykiem. Jeśli lęk przed oceną blokuje twój rozwój, warto skorzystać z pomocy psychologa pracującego z niską samooceną albo umówić się na psychoterapię online.
Spotykane też jako: syndrom impostora, poczucie bycia oszustem