Gdy mózg wykryje zagrożenie, w kilka sekund uruchamia się kaskada hormonów: adrenalina i kortyzol podnoszą tętno, przyspieszają oddech, napinają mięśnie i odcinają krew od trawienia. To bardzo skuteczny mechanizm ratujący życie. Problem polega na tym, że włącza się tak samo przy niedźwiedziu, jak przy mailu od szefa.
Przykład: kobieta widzi na telefonie nieodebrane połączenie ze szkoły dziecka. Zanim zdąży cokolwiek pomyśleć, ma sucho w ustach, trzęsące się ręce i ucisk w żołądku. Ciało przygotowało się do działania. Okazuje się, że chodzi o zgodę na wycieczkę, ale rozładowanie tego napięcia zajmie jeszcze dobre pół godziny.
Zrozumienie tego mechanizmu jest kluczowe przy nerwicy i napadach paniki, bo pokazuje, że objawy są nieprzyjemne, lecz nie niebezpieczne. Pomagają wydłużony wydech, ruch, rozluźnianie mięśni i kontakt ze zmysłami. Jeśli organizm jest w stanie pogotowia niemal codziennie, warto porozmawiać z psychologiem lub lekarzem.
Spotykane też jako: walcz albo uciekaj, reakcja stresowa, fight or flight