Osoba unikowa zwykle nie wygląda na wystraszoną. Wręcz przeciwnie: sprawia wrażenie samowystarczalnej, spokojnej, poukładanej. Pod spodem działa jednak stary wniosek, że na innych nie ma co liczyć, więc lepiej radzić sobie samemu. Bliskość, prośby o wsparcie i rozmowy o uczuciach są odbierane jako presja, na którą naturalną odpowiedzią jest dystans.
Przykład: związek trwa pół roku, partnerka proponuje wspólne mieszkanie. Mężczyzna nagle zauważa u niej mnóstwo drobnych wad, zaczyna brać więcej nadgodzin i rzadziej odpisywać. Nie kłamie, gdy mówi, że jest zmęczony. Po prostu jego układ nerwowy odczytał zbliżenie jako zagrożenie i włączył wycofanie zamiast rozmowy o obawach.
Styl unikowy i lękowy często się przyciągają, tworząc męczącą karuzelę gonienia i uciekania, która bywa tłem dla kryzysu w związku. W terapii chodzi nie o to, żeby ktoś stał się nagle wylewny, tylko żeby zauważył moment odcięcia i potrafił powiedzieć: potrzebuję chwili sam, wrócę do rozmowy wieczorem. Terapia par bywa tu bardzo pomocna dla obu stron, a o tym, kiedy ma ona sens, piszemy w poradniku.
Spotykane też jako: styl unikający, unikanie bliskości