Objaw psychosomatyczny jest realny i można go często zmierzyć: podwyższone ciśnienie, napięciowy ból głowy, zaostrzenie atopowego zapalenia skóry, zespół jelita drażliwego, bruksizm, czyli zgrzytanie zębami w nocy. Ciało i psychika nie są dwoma osobnymi światami, więc długotrwały stres odkłada się w mięśniach, jelitach, skórze i układzie krążenia.
Przykład: kierownik w okresie zamykania roku ma nawracającą wysypkę na dłoniach, która znika po urlopie i wraca w styczniu. Dermatolog leczy skórę i to pomaga doraźnie, ale bez zajęcia się przeciążeniem w pracy problem będzie wracał co roku. Skóra okazuje się tu najbardziej wiarygodnym wskaźnikiem poziomu stresu.
Leczenie najlepiej prowadzić dwutorowo: leczyć objaw u lekarza i jednocześnie pracować nad źródłem napięcia. Pomagają techniki relaksacyjne, higiena snu, ruch, terapia i realne zmiany w obciążeniach. Nie należy odstawiać leków na własną rękę, ale też nie warto ignorować sygnału, który wysyła ciało.
Spotykane też jako: objaw psychogenny, dolegliwość na tle nerwowym