Psychika szuka ujścia dla napięcia, ale wybiera cel, który nie grozi konsekwencjami. Krzyk na szefa mógłby kosztować pracę, więc uczucie czeka i wylewa się w domu, na kimś, kto akurat zapytał o kolację. Sam mechanizm działa nieświadomie, dlatego po fakcie trudno wytłumaczyć, skąd wzięła się tak nieproporcjonalna reakcja.
Klasyczny przykład to nauczyciel albo rodzic, który po trudnym dniu wybucha z powodu drobiazgu, choć rano ten sam drobiazg nie robiłby wrażenia. Inny przykład: uczeń, który boi się rodzica, dokucza młodszemu rodzeństwu. Trzeci: ktoś, kto po kłótni z partnerem trzaska drzwiami samochodu albo szoruje mieszkanie przez pół nocy.
Nie każde przeniesienie jest szkodliwe. Wysiłek fizyczny czy sprzątanie po napięciu bywają sensownym ujściem. Problem zaczyna się, gdy stałym celem stają się bliscy, zwłaszcza dzieci, bo tego nie da się nadrobić przeprosinami. Pomaga zauważanie momentu narastania napięcia i, tam gdzie to możliwe, wracanie do rozmowy z właściwym adresatem.
Spotykane też jako: przeniesienie złości, wyładowanie na kimś innym