Jeśli coś jest bezwartościowe, to jego utrata nie boli. Na tym opiera się ten mechanizm. Deprecjonowanie może dotyczyć innych ludzi, ale też siebie samego oraz własnych osiągnięć. Bywa bardzo szybkie: wystarczy jedno rozczarowanie, aby ktoś ważny przestał się liczyć, a wcześniejsze uznanie zamieniło się w pogardę albo obojętność.
Przykłady: kandydat po nieudanej rekrutacji ogłasza, że firma i tak jest przeciętna. Osoba porzucona przez partnera nagle wylicza same wady związku, którego jeszcze wczoraj rozpaczliwie broniła. Pacjent, któremu terapeuta nie zgodził się na dodatkowy termin, uznaje, że cała terapia to strata pieniędzy i przerywa spotkania.
Chwilowe umniejszanie tego, czego nie dostaliśmy, pomaga przetrwać porażkę i pójść dalej. Sztywna dewaluacja odcina jednak od ludzi i od uczenia się, bo nikt i nic nie zdąży okazać się wartościowe. Warto zauważać moment, w którym rozczarowanie zamienia się w pogardę, i sprawdzać, jaki zawód albo jaki lęk jest pod spodem.
Spotykane też jako: deprecjonowanie, umniejszanie