W odróżnieniu od wyparcia treść zostaje w świadomości, znika tylko jej ładunek emocjonalny. Opowieść jest spójna, uporządkowana, czasem wręcz drobiazgowa, a mimo to słuchacz czuje dziwną pustkę. Sam mówiący często się dziwi, że nic nie czuje, i bywa, że uznaje to za dowód, iż sprawa jest już zamknięta.
Przykład: osoba relacjonuje wypadek albo pogrzeb bliskiej osoby rzeczowo, z godzinami i nazwiskami, jak protokół. Inny przykład: pacjent opisuje przemoc, której doświadczył w dzieciństwie, i sam zauważa, że mówi o tym jak o filmie. Emocje zwykle wracają później, nieproszone, przy zupełnie błahych okazjach.
Krótkoterminowo jest to sposób na przetrwanie i na wykonanie tego, co trzeba: załatwienie formalności, opiekę nad innymi. Szkodzi, gdy utrwala się na lata, bo nieprzeżyte uczucia dają o sobie znać w ciele i w nagłych wybuchach. Praca terapeutyczna polega tu na stopniowym, bezpiecznym łączeniu opowieści z tym, co się wtedy naprawdę czuło.
Spotykane też jako: odcięcie od emocji, izolowanie uczuć