Uznaje się go za mechanizm dojrzały, bo przynosi realne dobro także otoczeniu. Osoba pomagająca odzyskuje poczucie sprawczości i wartości, a trudne uczucia znajdują ujście w konkretnym działaniu. Wiele osób po własnym kryzysie odnajduje się w pomaganiu i robi to naprawdę dobrze, bo rozumie, o co chodzi drugiej stronie.
Przykłady: ktoś po stracie dziecka angażuje się w fundację wspierającą rodziców w żałobie. Osoba, która wychodziła z uzależnienia, prowadzi grupę wsparcia. Dorosłe dziecko z trudnego domu w każdej relacji zajmuje rolę tego, kto ratuje, i nie umie poprosić o pomoc dla siebie.
Ryzyko polega na tym, że pomaganie może zasłonić własne potrzeby na całe lata i skończyć się wyczerpaniem, a czasem wypaleniem. Sygnałem ostrzegawczym jest poczucie winy przy odpoczynku i trudność z przyjmowaniem wsparcia. Zdrowy altruizm zostawia miejsce na odmawianie, na własne granice i na to, żeby czasem samemu być tym, kto potrzebuje.
Spotykane też jako: pomaganie zamiast leczenia siebie, ratownictwo w relacjach