Umysł nie lubi poczucia, że postąpił wbrew sobie albo wbrew własnym wartościom. Kiedy tak się dzieje, produkuje wytłumaczenie, które przywraca spokój. Racjonalizacja jest zwykle bardzo spójna i trudna do podważenia, bo korzysta z faktów, tylko układa je pod z góry przyjętą tezę. Dlatego rzadko rozpoznajemy ją na gorąco, u siebie.
Przykład: ktoś nie dostaje wymarzonej pracy i szybko dochodzi do wniosku, że i tak byłby to za daleki dojazd oraz kiepski zespół. Ktoś inny odkłada wizytę u specjalisty i tłumaczy to brakiem czasu, choć prawdziwym powodem jest strach przed tym, co usłyszy. Trzeci przykład to kupowanie rzeczy ponad budżet z argumentem, że to inwestycja.
W małych dawkach racjonalizacja chroni samoocenę i pozwala pogodzić się z porażką. Szkodzi, gdy przez lata zasłania decyzje, które naprawdę bolą: trwanie w krzywdzącej relacji, odkładanie leczenia, unikanie konfrontacji. Warto sprawdzać, czy powód, który podajemy, jest tym pierwszym, jaki poczuliśmy, czy raczej dopisanym później.
Spotykane też jako: dorabianie uzasadnień, tłumaczenie sobie